Prezes Kozłowski, czyli Polak w panteonie gwiazd FIBA

Mieliśmy wielu wybitnych koszykarzy i trenerów, ale to polski działacz jako jedyny do tej pory doczekał się wejścia do FIBA Hall of Fame. 

Dla wielu młodych kibiców postać Mariana Kozłowskiego jest zupełnie anonimowa. Postanowiliśmy nieco odświeżyć sylwetkę człowieka, który pociągał za koszykarskie sznurki kiedy święciliśmy największe sukcesy. Przez ponad 50 lat związany był z polską koszykówką i wprowadził ją na europejskie salony.

FIBA Hall of Fame, czyli po prostu „Galeria Sław” została powołana do życia w 2007 roku. To grono ludzi, którzy mocno odcisnęli swoje piętno na koszykówce. James Naismith, Bill Russell, Michael Jordan, Oscar Schmidt, Arvydas Sabonis, Dean Smith, Radivoj Korac, Nikos Galis, a wśród nich nasz Marian Kozłowski.

NIZw1gZzukO0lGnkrrXJWQ

Zacznijmy od początku. Marian Kozłowski urodził się 10 grudnia 1927 roku w Warszawie. Początkowo spełniał się jako dziennikarz – był zastępcą redaktora naczelnego „Expressu Wieczornego”, ale dość szybko jednak porzucił dziennikarską karierę i poszedł w koszykówkę. Krótko mówiąc wszedł do branży z przytupem. W wieku 30 lat został prezesem Polskiego Związku Koszykówki i piastował to stanowisko nieprzerwanie aż 12 lat.

Za czasów jego pierwszej prezesury polski basket święcił swoje największe triumfy – w 1963 roku na Mistrzostwach Europy w Polsce zdobyliśmy srebrny medal ulegając tylko drużynie ówczesnego Związku Radzieckiego. Kolejne medale tym razem brązowe zdobyliśmy jeszcze w latach 1965 na turnieju w ZSRR oraz 1967 w Finlandii. Do dorobku medalowego dołożyliśmy trzy występy na Igrzyskach Olimpijskich – Rzym 1960, Tokio 1964 oraz Meksyk 1968. W roku 1967 zagraliśmy również na Mistrzostwach Świata w urugwajskim Montevideo. W roku 1968 do dorobku medalowego dorzuciły się kobiety. Przywiozły brąz z Mistrzostw Europy we Włoszech.

Wraz z sukcesami naszych koszykarzy przyszły sukcesy Kozłowskiego na arenie międzynarodowej. Od roku 1960 był członkiem Biura Centralnego FIBA, a od 1964 roku przewodniczącym Komisji Juniorów i wiceprezesem FIBA. Był również członkiem Rady Sportu Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu.

W latach 1980-84 ponownie zasiadł za sterami PZKosz i znów posypały się medale. Tym razem już za sprawą naszych koszykarek, które w 1980 roku zdobyły srebro na ME w Jugosławii oraz powtórzyły ten wyczyn rok później we Włoszech. Również za jego kadencji nasza męska kadra zagrała po raz ostatni na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Co prawda nie zdobyła medalu, ale Mieczysław Młynarski zapisał się na kartach historii jako najlepszy strzelec turnieju olimpijskiego.

Przez 16 lat rządów Kozłowskiego w PZKosz zdobyliśmy sześć medali Mistrzostw Europy z siedmiu, które mamy w całym historycznym dorobku – kobiet dołożyły złoto ME na turnieju rozgrywanym w Polsce w 1999 roku.

W latach 1982-1990 Kozłowski pociągał za sznurki w Europejskiej Federacji Koszykówki czyli dzisiejszej FIBA Europe.

Oprócz pracy związkowej dał się również poznać jako autor książek poświęconych tematyce koszykarskiej – głównie tłumaczeń terminologii angielskojęzycznej w koszykówce. Do najważniejszych należy zaliczyć: „English for Basketball Players Coaches Refrees Followers and Fans”, „Amerykańska koszykówka w słowach, terminach i zwrotach – American basketball in words, terms and phrases” oraz „Oficjalne przepisy gry w koszykówkę 1994-1998”.

Z najciekawszych historii z udziałem Mariana Kozłowskiego należy wyróżnić tą kiedy postanowił oddać kadrę w ręce zupełnie niedoświadczonego wówczas na ławce trenerskiej Witolda Zagórskiego. To dla wielu był szok, bo Zagórski był ledwie o rok starszy od najstarszego zawodnika w kadrze Andrzeja Nartowskiego. Co prawda mówiło się potem, że Zagórski wziął drużynę, której nikt nie chciał trenować, a on nie miał niczego do stracenia. Pierwszy turniej był rozczarowaniem, bo kadra zajęła dopiero 9.miejsce w Belgradzie i wielu zastanawiało się czy trener nie przypłaci tego „głową”. Mimo to dostał kredyt zaufania od Kozłowskiego i spłacił go z nawiązką. Przez 14 lat pracy z kadrą odniósł największe sukcesy, które dziś są tylko w sferze naszych marzeń.

Co ciekawe za srebro zdobyte na europejskim czempionacie we Wrocławiu w 1963 roku nasi koszykarze otrzymali premię w postaci 13 dolarów na głowę, co na tamte czasy dawało równowartość około 1500 złotych.

Za swoje osiągnięcia Kozłowski zostawał wielokrotnie odznaczany tytułami honorowego prezesa PZKosz, honorowego członka Biura Centralnego FIBA, honorowego prezesa FIBA i honorowego prezesa Strefy Europejskiej FIBA. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Niestety 15 sierpnia 2004 roku Marian Kozłowski przegrał po ciężkiej chorobie swój najważniejszy mecz. Mecz o życie. Zapisał się na kartach historii jako człowiek, który wprowadził polski basket na światowe salony. Nasza kadra liczyła się na świecie, a w Europie była tylko gorsza od piekielnie silnej ekipy Związku Radzieckiego. Panie Marianie chylimy czoła!

Do FIBA Hall of Fame został wprowadzony jako jeden z pierwszych w 2007 roku. W gronie kandydatów do kolejnych nominacji czekają Mieczysław Łopatka, Ludwik Miętta, Witold Zagórski oraz Kajetan Hądzelek.

 

Źródła:

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,929601.html

http://www.fiba.com/hall-of-fame/Marian-Kozlowski

Komentarze

Mateusz Zborowski

Obserwuj @MatZborowski