Dwutaktem przez zaplecze, czyli podsumowanie 2.kolejki I ligi

Za nami druga kolejka I ligi. Nie obyło się bez niespodzianek. Zapraszamy na kolejne podsumowanie weekendu na koszykarskim zapleczu. 

Zetkama Doral Nysa Kłodzko – Spójnia Stargard Szczeciński 71:77

(23:13, 18:28, 19:20, 11:16)

Dopóki gospodarze mieli paliwo w baku, to dzielnie stawiali opór doświadczonej ekipie Spójni. Duża w tym zasługa Aleksandra Leńczuka, który wraz z Marcinem Blumą napędzał grę Doralu. Bohaterem spotkania został jednak Paweł Śpica, który trafił bardzo ważną trójkę podcinającą skrzydła podopiecznym Marcina Radomskiego. Warto dodać, że Nysa grała bez podstawowego rozgrywającego – Marcina Kowalskiego. Spójnia zaczyna od bilansu 2-0 i apetyt rośnie w miarę jedzenia, a w następnej kolejce do Stargardu przyjedzie deser w postaci krakowskiej AGH.

GTK Gliwice – Max Elektro Sokół Łańcut 73:77

(23:16, 7:14, 20:26, 23:21)

Gdyby gospodarze nie rozegrali tak fatalnie drugiej odsłony, to wynik mógłby pójść w drugą stronę. Zawiedli liderzy – Salamonik, Pieloch i Radwański mieli łącznie 3 punkty, a na domiar złego dwaj pierwsi spadli za 5 fauli. Na parkiecie rządził duet Sroka-Koszuta. Ten drugi najwyraźniej lubi grać w Gliwicach, bo w zeszłym sezonie zaliczył równie udany występ. Na plus w GTK zasługuje postawa Jędrzejewskiego. Nie spalił się w końcówce i zdobył kilka ważnych punktów. Dobry mecz rozegrał też Zmarlak, ale to było za mało na Sokoła, który z bilansem 2-0 może spoglądać na resztę stawki z górnych rejonów tabeli.

GKS Tychy – Kotwica Kołobrzeg 84:89

(25:20, 18:28, 18:16, 23:25)

Faworyci z Tych? Na razie zamiast bić, to oni są bici. Drugi przegrany mecz z rzędu tym razem z Kotwicą na własnym terenie. Suliński i Pawłowski narobili dużych szkód na Górnym Śląsku. Jeśli gospodarze chcą grać o wysokie cele nie mogą tracić u siebie prawie 90 oczek. Zawiedli wysocy, bo obwód na czele z Mazurem walczył dzielnie. Goście trafili dwa razy więcej trójek i grali na ponad 55 procentach. Kluczowym momentem było 11 oczek z rzędu Kotwicy w końcówce ostatniej kwarty, ale mimo to Szpyrka próbował jeszcze ratować sytuację. Nie uratował, a w następnej serii gier na GKS czeka rozpędzona ekipa Sokoła.

Biofarm Basket Poznań – KSK Noteć Inowrocław 70:67

(17:14, 19:22, 19:19, 15:12)

Młodzież Przemysława Szurka zaczęła bez kompleksów. Dwa mecze i dwa zwycięstwa. Po wygranej w Warszawie tym razem odprawili z kwitkiem doświadczoną drużynę Noteci. Wynik pociągnęło trio Struski-Metelski-Wieloch, a wśród gości nadal formy szuka Adamczewski. Kowalewski i Pochocki robili co mogli, ale w końcówce Struski z Fiszerem wzięli sprawy w swoje ręce i powiedzieli podopiecznym Łukasza Żytki „not in our house”. W następnej kolejce zawodnicy trenera Szurka zagrają w Siedlcach i wcale nie powiedziane, że nie będzie 3-0.

Astoria Bydgoszcz – Legia Warszawa 72:85

(16:10, 23:28, 23:21, 10:26)

Gdyby mecz skończył się po 3 kwartach Legii nie byłoby do śmiechu, ale to co zrobiła Astoria w ostatniej części, to jest nieporozumienie. Mateusz Bierwagen dosłownie dwoił się i troił i był o jedną zbiórkę od triple-double (15-9-10), ale sześć trójek Legii w czwartej kwarcie załatwiło sprawę. Znów nieźle pokazał się Gospodarek, ale głębia składu po stronie warszawian była decydująca. Dobrze uzupełniali się Wilczek i Pacocha i kto wie może Legia potrzebowała zimnego prysznica żeby zacząć w końcu grać swoją koszykówkę.

Jamalex Polonia 1912 Leszno – ACK UTH Rosa Radom 92:73

(32:15, 21:18, 20:14, 19:26)

Już w pierwszej kwarcie zawodnicy Łukasza Grudniewskiego ustawili ten mecz. W końcu do optymalnej dyspozycji wraca Jakub Koelner, a „Barman” w formie może być jeszcze ważniejszym elementem Polonii. Rosa w tym meczu mogła polegać tylko na Zegzule i Szczypińskim. Ten drugi już pokazuje, że karabiny ma naładowane i ma ochotę postrzelać w tym sezonie I ligi. „Szczypek” zdobył 24 oczka, ale zespołowe granie ekipy z Leszna nawet na moment nie pozwoliło łudzić się Rosie, że może wywieźć dwa punkty. Po dwóch kolejkach otwórz tabelę, a tam Polonia na czele.

Znicz Basket Pruszków – meritumkredyt Pogoń Prudnik 66:77

(19:18, 10:26, 16:10, 21:23)

Koszykarze Znicza mieli ochotę powalczyć, ale doświadczona ekipa z Prudnika potrzebowała 10 minut żeby złapać właściwy rytm. W drugiej kwarcie Prostak i spółka zdominowali koszykarzy Marka Zapałowskiego. To właśnie wrocławski zaciąg w Pogoni – Mordzak, Mroczek i Prostak nie pozwolił od drugiej kwarty ani na moment zbliżyć się Zniczowi na mniej niż 9 oczek. W Pruszkowie muszą wymyślić coś nadzwyczajnego, bo z drużynami z czołówki po prostu brakuje jakości.

AZS AGH Kraków – SKK Siedlce 75:60

(16:18, 16:21, 23:8, 20:13)

Mecz o dwóch obliczach. W pierwszej połowie prowadzona do boju przez Rafała Sobiłę ekipa z Siedlec kontrolowała wynik. W drużynie AGH po raz pierwszy na parkiecie pojawił się Kamil Sulima, który w ubiegłym sezonie grał właśnie w SKK. Po przerwie podopieczni trenera Mołłowa chyba zostali w szatni, bo koszykarze z Krakowa dosłownie przejęli ten mecz. Prym wiedli Maciej Maj i Bartosz Wróbel, którzy co rusz dziurawili kosz przyjezdnych. Ostatnie 10 minut to pełna kontrola i dowiezienie do końca pierwszego zwycięstwa na parkietach I ligi. Czy to znak, że beniaminek będzie w stanie napsuć sporo krwi kolejnym rywalom?

4 molteny

PLUSY:

Biofarm Basket Poznań i Jamalex Polonia 1912 Leszno

Praktycznie nie musieliśmy niczego zmieniać przy ekipie Biofarmu. Drugi mecz i druga wygrana. Po raz kolejny młoda ekipa Przemysława Szurka nie przestraszyła się doświadczonych rywali z Inowrocławia i ma już na koncie 4 oczka. W kolejnej kolejce Wieloch i spółka jadą do Siedlec i jest duża szansa żeby było 3-0 i żeby dać nam kolejny powód by na stałe zostawić ich w rubryce plusów.

Ekipa Łukasza Grudniewskiego debiutuje na tym szczeblu rozgrywek i póki co rozpycha się łokciami. Dwa mecze i dwie wygrane, a w kolejnym spotkaniu wyjazd do Warszawy i prawdziwa weryfikacja dla tej młodej drużyny. Znając coacha Grudniewskiego, to młodzież nie przestraszy się starych wyjadaczy z Warszawy i kto wie może pójdą śladem Biofarmu? W końcu w stolicy też można wygrać.

Mateusz Szczypiński

090 U-18 Polska-Słowacja

Co prawda Rosa przegrała swój mecz, ale „Szczypek” już zaczyna udowadniać, że na poziomie I ligi również może strzelać jak szalony. Tym razem ciągnął grę radomskiej ekipy i uzbierał aż 24 oczka (5/11 z dystansu). To z pewnością nie wszystko na co go stać. Swoje statystyki uzupełnił 4 zbiórkami i 4 asystami i pokazał, że ma papiery, aby być w tym sezonie liderem drużyny Karola Gutkowskiego. Jeszcze kilka takich występów, a trener Kamiński nie będzie miał wyjścia i będzie zabierał Szczypińskiego na mecze ekstraklasowe.

Mateusz Bierwagen

„Książe Bydgoszczy” w końcu znalazł koronę. W meczu z Legią był tak zmobilizowany, że był o jedną zbiórkę od triple-double. 15 oczek, 9 zbiórek i 10 asyst robi wrażenie, ale charakterny skrzydłowy z pewnością miał coś do udowodnienia Piotrowi Bakunowi. Takiego Bierwagena chcemy oglądać.

Adrian Suliński

Lider z krwi i kości. Dzięki jego znakomitej postawie Kotwica pokonała na wyjeździe faworyzowany GKS Tychy. Suliński trafiał, podawał, zbierał – był wszędzie. Ma szansę stać się nie tylko czołowym graczem kołobrzeskiej drużyny, ale i całej ligi. Jeszcze kilka takich spotkań, a może kto wie czy nie wróci znów do ekstraklasy. Ostatnim meczem udowodnił, że gra na poziomie I ligi, to dla niego bułka z masłem.

Marcin Sroka

Przyleciał z Sokołem do Gliwic i „zadziobali” rywali. Doświadczony skrzydłowy będzie bez cienia wątpliwości liderem drużyny Dariusza Kaszowskiego. W trudnym momencie weźmie ciężar na swoje barki i pociągnie wynik. Ten transfer to chyba najlepszy przedsezonowy „steal” na zapleczu ekstraklasy.

MINUSY:

GKS Tychy

Drużyna z Górnego Śląska musi się obudzić, bo sezon zaczyna się rozkręcać, a oni mają już 0-2. Mieli namieszać w stawce faworytów, a tymczasem wciąż szukają formy. W następnej kolejce wcale nie będzie łatwiej, bo tyszanie jadą do Łańcuta. Czy Tomasz Jagiełka wstrząśnie swoją ekipą? Naszym zdaniem najwyższa pora.

Marcin Salamonik

To zdecydowanie nie był mecz skrzydłowego GTK. 10 minut na placu, 5 fauli i 0/4 z gry. Jesteśmy przekonani, że jeśli „Sali” zagrałby tak jak nas do tego przyzwyczaił, to ekipa z Gliwic mogłaby wydrzeć zwycięstwo drużynie Sokoła. Póki co 33-latek jest pod formą, ale znając Marcina w kolejnym meczu da nam sporo argumentów, aby umieścić go po stronie plusów. Marcin czekamy.

Seid Hajrić

Miał się bić pod koszami z Kiwilszą, a tymczasem bije się z myślami w drodze powrotnej z Leszna. Doświadczony podkoszowy miał być liderem Rosy w I lidzie, a w meczu z Polonią nie trafił ani razu do kosza. 14 minut na placu, 3 zbiórki i 3 straty. Czy to tylko wypadek przy pracy, czy może opalony skrzydłowy jest pod formą?

Bartłomiej Ornoch

Wziął z domu karabin, ale zostawił naboje na szafce nocnej. Rzucający Znicza zakończył mecz na 0/5 z gry i w dużej mierze zabrakło jego punktów, aby nawiązać walkę z Pogonią. Ornoch z pewnością wie trafiać do kosza, ale o tej kolejce musi jak najszybciej zapomnieć i w kolejnej pokazać, że to był tylko wypadek przy pracy.

SKK Siedlce

Pojechali jako faworyt, a dostali lanie od beniaminka. Na razie zawodzi Rafał Stefanik, który miał być jednym z liderów siedleckiej ekipy. W pierwszym meczu jego słabą postawę udało się przykryć wygraną, ale w tym już nie bardzo. Wierzymy, że w kolejnym meczu nie tylko Stefanik, ale również jego koledzy zaprzeczą naszym słowom.

4 molteny

MVP kolejki

Adrian Suliński (Kotwica Kołobrzeg)

Piątka kolejki

PG – Adrian Suliński (Kotwica Kołobrzeg)

SG – Mateusz Bierwagen (Astoria Bydgoszcz)

SF – Marcin Sroka (Max Elektro Sokół Łańcut)

PF – Hubert Pabian (Spójnia Stargard Szczeciński)

C – Adam Metelski (Biofarm Basket Poznań)

Sprawdź podsumowanie I kolejki

Zdjęcie: Biofarm Basket Poznań

Komentarze

Mateusz Zborowski

Obserwuj @MatZborowski